niedziela, 30 września 2012

Does not change!- #3

 -Czego ci trzeba?
-To ja chciałem zapytać o co ci chodzi?
-Ale jak mi o co chodzi?
-No o co ci chodzi skoro o coś ci chodzi.
- Mi o nic nie chodzi to tobie o coś chodzi.
-Skoro ci o nic nie chodzi to o co ci chodzi.
-To tobie o coś chodzi i przeszedłem zapytać o co ci chodzi?
-Debil.
-Ale o co ci chodzi.?
-Wyjdź i zamknij drzwi.
-Bo?
-Co to kurwa mój pokój.
-Ile razy można powtarzać 'kurwa'?
-24 h na dobę kurwa.
-Ty jesteś nienormalna.
-Kurde człowieku denerwujesz mnie. Władowujesz mi się na chatę jak gdyby nigdy nic, potem tak na spontanie ruchasz moją matkę teraz przyłazisz do mojego pokoju i mówisz mi jaka to ja nie jestem?
Wiem że jestem: zarozumiała, bezczelna i arogancka ale uwierz ty nie jesteś lepszy.
-Nie przypominam sobie żebyśmy przechodzili na 'TY'.
-Nie przypominam sobie żebym zapraszała cię do siebie do domu.
-Byś chociaż raz uszanowała decyzję swojej matki.
-Koleś ty jesteś dobre 10 lat od niej młodszy.
-I?
-Jesteś taki głupi czy tylko takiego udajesz?
-Po prostu powiedz że zazdrościsz swojej matce takiego faceta.
-Ha ha! chłopczyku masz za wysokie EGO!.
-A ty jesteś najbardziej rozpieszczoną gówniarą jaką znam.- te słowa trochę zabolały więc postanowiłam mu się odgryźć. Na początek użyje tekstu taty.
-Pierdól ,pierdól ja słucham.
-To sobie posłuchasz. Nie pozwalasz swojej matce na odrobinę szczęścia. Kocham ją i cieszę się że na nią trafiłem. Nie rozumiem o co ci chodzi..sama nie masz chłopaka i zazdrościsz swojej matce że ją ktoś kocha, czy po prostu w życiu nie spotkało nic pięknego i nikt cię nie kocha.?
-Masz racje. Nic mnie w życiu pięknego nie spotkało, bo moje życie to paskudna, wredna, zasrana tragedia napisana przez cynicznego psychopatę. Nic o mnie nie wiesz i przychodzisz do mnie i mi mówisz coś czego w ogóle o mnie nie wiesz. A wiesz co jest najgorsze? Ta ciągła walka z losem który napisał nieciekawy scenariusz.- mówiłam ze łzami w oczach i spokojnym opanowanym głosem.- i każdy tak potrafi przyjść i mi powiedzieć tak prosto w twarz jaka jestem chociaż znają mnie tylko z widzenia. Po chuja mi 10 przyjaciół z czego Ta jebana siódemka jest fałszywa. Dzisiaj przychodzi do mnie i mi mówi coś np. na temat Ciebie a jutro idzie do kogoś innego i mi obrabia dupę. 'Przyjaciel' jest twoim największym wrogiem, bo wie o tobie wszystko.  I ten moment kiedy 'przyjaciele' się od ciebie odwracają bo usłyszeli jakąś plotkę na twój temat. Przyjaciele powiadasz..? - łza zaczęła mi spływać po policzku..tak beztrosko.
-Janette zrozum.. ja nie chciałem...cię..
-Nic nie mów!
-... zranić.
-I tak już to zrobiłeś. A teraz wyjdź i trzymaj się ode mnie na wyciągnięcie ręki. Za pół godziny chce jechać
-Dobrze..- ze spuszczoną głową wyszedł z mojego pokoju. Szczerze mówiąc trochę zabolały mnie jego słowa. Ale to jakoś moje najmniejsze zmartwienie Nigdy nie przejmowałam się tym co ktoś o mnie mówi, ale kiedy się słyszy że ktoś do ciebie mówi że: Nigdy nie byłaś szczęśliwa?, albo coś takiego to wtedy jakby ktoś  cię ukuł w serduszko. Może kiedyś, kiedy nie wiedziałam co to życie i jakie ono jest może by mnie to nie wzruszyło. Ale mimo iż mam już to głupie 18 lat i myślę że coś wiem o życiu to tak na prawdę jestem ciemna. Niczego jeszcze nie doświadczyłam i gówno wiem. Ale każdy człowiek musi dostać po dupie od życia. Bo jak nie w miłości to w życiu codziennym. I nie ma wyjątków. Żyjemy w XXI wieku. Żeby coś osiągnąć trzeba twardo dążyć do swego.Może i moje słowa nie są zbyt przekonujące ale za to prawdziwe. Może nie umiem powiedzieć w prost co czuje ale potrafię to w jakiś sposób pokazać.


 Zarzuciłam plecak na jedno ramie i zbiegłam po schodach na dół. Założyłam moje zielono- czarne adasie i usiadłam na kanapie w salonie. Po chwili z kuchni z szklanką w ręku wyszedł Christian.
-Gotowa?-zapytał odstawiając szklankę na stolik.
Jego twarz miała taki sam wyraz zaskoczenia jak wtedy kiedy ich nakryłam razem. To było okropne! Od razu mi się to skojarzyło z tym gwałtem.. Momentalnie łza zakręciła mi się w oku. Powiedziałam sobie że będę silna a tu na samą myśl ryczę i w oczach każdego faceta obok którego przejdę wiedzę to pożądanie. To samo które wiedziałam w jego oczach kiedy wtedy w nocy do mnie przyszedł.
-Janette? Wszystko w porządku? czemu płaczesz?
-Tak wszystko ok. Chodźmy.
W samochodzie panowała niezręczna cisza. Strasznie ciężko było mi siedzieć z Nim w jednym samochodzie wiedząc że co chwilę na mnie zerka.
-No nie patrz się tak na mnie.
-to powiedz mi o co chodzi.

-I tak pewnie dowiesz się wszystkiego od mojej matki, a ja nie mam najmniejszej ochoty ci się zwierzać i o tym z Tb gadać więc daj mi spokój. 
-Chciałem ci pomóc, pogadać. Ale z tb się nie da. Jesteś straszna!
-Straszne to jest to co mnie spotkałao, a ja jestem jaka jestem.Does not change.
-Nigdy nie zrozumiem kobiet- odburknął a ja pospiesznie wysiadłam z jego samochodu nie odpowaiadając mu.
-Poczekasz na mnie po lekcajach. I tak bd jechał do twojej matki. 
-A po ilu kończysz???
-PO 6.
Hmm.. Dzisiaj mam 8 jak bym się zerwała z dwóch ostatnich nic by się nie stało. W końcu co tam te 2 godzinki we w te czy we w te. Tylko muszę uprzedzić Roba- mruczałam sama do siebie.
 -Okay. Poczekasz na mnie chwilę.
-Dobra.
Ruszyłam w stronę szkoły nie chcąc stać na deszczu. Za głównymi drzwiami po prawej stronie stało brązowe biurko a za nim siedział wysoki umięśniony mężczyzna
-Cześć Robie. -przybiłam mu piątkę i zaczęłam wyciągać swoją legitymacje.
-Nie wyciągaj. Tylko machnij mi tu podpisik.
-Jak byś się sam nie mógł podpisać.- zaśmiałam się
-oj tam dzisiaj ty się możesz podpisać

-Muszę się zerwać dzisiaj z 2 ostatnich. Da radę.
-Dziś poniedziłek.. hmm.. da radę. 
-Dzięki Robie- Hmm.. tak Ta konwersacja była dziwna. Robi zawsze mi pomagał- krył mnie zawsze kiedy zwiewałam. Rzadko kiedy to się zdarzało ale w sytuacjach awaryjnych podrabiał mój podpis że niby ja jestem w szkole. To jego mogłam uważać za prawdziwego przyjaciela.
 Czasami spotkałam się z nim z nudów. Nigdy nic nas nie łączyło:  Po pierwsze nie ciągnęło na do siebie,po drugie odpowiadało nam bardziej kumplowanie. Kiedy potrzebowała potrafił stanąć w mojej obronie albo mnie wysłuchać.
Lubie również jego dziewczynę.Oboje są cudownie potrafią wesprzeć człowieka. Nigdy nic nie miała przeciwko jak spotykałam się z Robem. Chodziliśmy często razem na imprezy. I o nich mogłam mówić jako o tych prawdziwych przyjaciołach.
-Co tam ciekawego? -zapytał po chwili milczenia.
-Szkoda gadać. Po prostu masakra.
-Co jest?
-Spotkamy się po szkole. Teraz za mało czasu żeby opowiedzieć za dużo materiału do przerobienie.
-O czym ty pieprzysz?
-Zobaczysz. Na razie- pomachałam mu i ruszyłam w kierunku sali w której miałam mieć angola.

 Cześć wszystkim.- krzyknęłam w kierunku mojej klasy.
-No cześć.
-Dajcie zeszycik zjadę zadanie.- po chwili dostałam zeszyt. Przepisałam zadanie, kiedy kończyłam pisać zadzwonił dzwonek. Na szczęście gościu się spóźnił. A raczej go nie było. Do klasy wszedł dyrektor i powiedział że nie ma dzisiaj tego nauczyciela. Wszyscy się ucieszyli. Zapytano nas czy chcemy siedzieć w klasie czy pograć w piłkę. Większość chciała grać przynajmniej byli to Chłopacy których i tak była większa połowa więc i tak zawsze będzie jak oni chcieli. Zbiegliśmy do szatni i zaczęliśmy się przebierać. Oczywiście wszystkie marudziłyśmy że musimy grać. Zaczęliśmy się ścigać która pierwsza się ubierze. Zakładałam już bluzkę kiedy do naszej szatni wpakował się jakiś zielonki Koleś w loczkach. Zastopowałam zakładanie bluzki i Podeszłam do kolesia.
-A ty tu czego?
-Szukam szatni chłopaków z 3 klasy.
-Uh.. peszek. Wszedłeś do dziewczyn.
-To ja już...
-Nie, nie, nie..teraz to tu zostajesz. Moje koleżanki z chęcią popatrzą na twoją 'klatę'.- popukałam go po klatce piersiowej- A ja patrząc na ciebie kręcę na siebie bata więc żegnam. 

-Mi odpowiada widok patrzenia na ciebie- przerzuciłam bluzkę przez ramie i Podeszłam do niego i położyła mu ręce na ramionach.
-Ciekawe czy to też ci tak będzie odpowiadać- rzuciłam po czym kolanem kopnęłam go w krocze. On aż się zwinął z bólu.
-Ty suko to bolało! Chcesz mnie pozbawić dzieci.?!- wydarł się na mnie. Nie go pozwolę sobie żeby tak mnie nazywał więc odwinęłam i uderzyłam go w twarz.
-Nigdy więcej nie mów do mnie 'suko'.-zacytowałam i wychodzić z szatni pospiesznie założyłam bluzkę.
Na boisku stali już i czekali Chłopacy.
-Janette gdzie reszta?
-Że dziewczyny?
-Ehem..
-Doświadczają orgazmu bo jakiś luluś wpakował nam się do szatni.
-Że co?
-No idź sobie zobacz.- odpowiedziałam Christianowi.
-Simon biegnij zobacz co się tam dzieje-Gdy po 5 min. wrócił Simon patrząc na jego minę wybuchnęłam śmiechem.
-Co się tam dzieje?-Zapytał Chris.
-Ruchają się.
-co robią?

 -No one stoją w stanikach i spodenkach on się przebiera u nich w szatni a one się podniecają?
-Dobra zostawmy ich. Wpiszemy im nieobecność a wy róbcie rozgrzewkę.
-Pedały jedne- zaśmiałam się pod nosem.- po najwięcej połowie lekcji zjawiło się państwo.
-Możecie iść macie wpisaną nieobecność.
-Ale ja kocham kosza.
-Trzeba było o tym myśleć na początku lekcji a nie na końcu.
-Mogę zagrać?
-Jeśli chcesz to tak. Ale ja za ciebie odpowiedzialności nie biorę. Teoretycznie was na tej lekcji nie ma.
-Dobra.
-Zapraszam do drużyny.
-No nie Chris! nie chcę go!- wydarłam się.
- I właśnie dlatego będziesz w jej drużynie.- rzucił puszczając mi oczko. Chyba już kimam co miał na myśli.









__________________________________
Witajcie kochane ;**
Przepraszam że przez ponad tydzień nie dodawałam ale czasami nie miałam siły pisać nie mówiąc juz o dodaniu rozdziału.


Tak zupełnie z innej beczki: Wybierając temat gwałtu nie wiedziałam, że będzie to aż takie trudne. Nie wiem jak się czuje dziewczyna po gwałcie ale postaram się wczuć i pisać to jak najlepiej. 

Jak zapewne się domyśliłyście w tym tym rozdziale chodzi o Hazzę, ale to nie jest początek znajomości. To jeszcze nie czas na 1D więc na to musicie jeszcze trochę poczekać. 

Dzisiaj mamy 30 września- czyli Dzień Chłopaka!
Wszystkim chłopcom jak również naszemu One Direction życzymy wszystkiego najlepszego :D

8 komentarzy:

  1. super rozdzialik:D kurde zakochałam sie w tym opowiadaniu. A te jej teksty <3 Szkoda tylko że tak dużo przeklina, no ale cóż niektóre rzeczy wymagają odpowiedniego słownictwa. Ten jej nauczyciel wf wydaje się spoko, zainteresował się nią bardziej niż jej własna matka. Fajne wejście Hazzy do opowiadania. :]]] czekam na następny. Prosze dodaj szybko <33 Mówiłaś że nie wierzysz w sukces podobny do carrot-world-with-king-of-carrots a tu 3 rozdziały i całkiem sporo wejść :D

    OdpowiedzUsuń
  2. I jeb go w jaja! Haha, kocham główną bohaterkę po prostu. Mi tam przekleństwa nie przeszkadzają, bo sama przeklinam trochę... tylko kurde, ten koleś to Hazza? Po pierwsze to laluś z niego, po drugie go nie lubię... ogólnie One Schidekszyn nie lubię, lalusie jedne, no aleeee... może mi się spodoba? Nie wiem, jak na razie czytam dalej, zobaczy się co będzie później. Mam nadzieję, że dodasz ciut szybciej...
    Hm, ja raczej nie pomogę Ci z tym, co czuje dziewczyna po gwałcie, ale na pewno jest strasznie nieufna do chłopaków i boi ich się, tyle wiem.
    Pozdrawiam!
    C.♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. P.S. mogłabym prosić o zmianę czcionki na jaśniejszy? najlepiej biały lub kremowy, bo teraz trochę ciężko się czyta.

      Usuń
    2. Ehem :p Nie ma problemu <3

      Usuń
  3. Jeje! <3 rozdział zarypiaszczy a i uwielbiam jak ona wszystkich jeździ <3
    Wpadnij jak możesz:
    http://i-know-everything-that-i-should-not.blogspot.com/?m=1

    OdpowiedzUsuń
  4. Jaki fajny ten rodział *.* I Harry :D haha ;p
    Janette jest zajebista ;D
    Dawaj nastepny :** <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny rozdział!! Twoje teksty mnie rozwalają XD

    http://and-little-things-1d.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń